Portal Duszpasterstwa Powołań OO. Bernardynów
Licznik
Do dni skupienia

w klasztorze w Leżajsku
Ankieta
Jakie odkrywasz (bądź już realizujesz) swoje życiowe powołanie?

W małżeństwie/rodzinie

W życiu zakonnym

w życiu zakonnym i kapłańskim

w życiu kapłańskim

W stanie wolnym

Jeszcze nie wiem

12. Kościół rzymsko–katolicki na Ukrainie (ściślej na Podolu)

Z życia i działalności o. Martyniana Darzyckiego na Ukrainie

Filozofia marksistowska w praktyce państwa sowieckiego w Rosji przyniosła niewymierne szkody na skalę światową. Komunizm (marksistowska wizja świata) niszczył dobra materialne, duchowe, niszczył dobra kultury i całą „wewnętrzną tkankę” człowieka, rodziny, narodu. Szerząc światopogląd materialistyczny wszczął walkę z religią. Do walki z religią wprzągł cały aparat partyjny, administrację państwową, bezpiekę, szkolnictwo, naukę a nawet powolnych członków hierarchii jednego z wyznań religijnych. W walce z religią nie cofał się przed niczym. Zapełniły się więzienia i słynne już łagry. Wielu duchownych zostało zamordowanych m. in. ks. prał. Marian Tokarzewski. Z całą bezwzględnością przystąpiono do walki z Kościołem rzymsko–katolickim, a to z dwóch zwłaszcza powodów:

a) Kościół rzymskokatolicki zawsze był postrzegany w Rosji jako coś obcego, coś z Zachodu, przed czym zwykle izolowano się;
b) Kościół rzymskokatolicki w Rosji skupiał głównie Polaków, uważanych za niebezpieczny element polityczny (Rosjanie to prawosławni, Ukraińcy – prawosławni lub grekokatolicy).

Historię Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie (w ramach historii Związku Radzieckiego) można podzielić na trzy okresy:

1) od przewrotu bolszewickiego w roku 1917 do wojny niemiecko–radzieckiej w 1941 r.
2) od wojny niemiecko–radzieckiej w 1941 r. do czasu objęcia władzy w Związku Radzieckim przez Michaiła Gorbaczowa w 1985 r.
3) od objęcia władzy przez Michaiła Gorbaczowa.

1) Bolszewicy w swej propagandzie przed październikiem 1917 roku głosili hasła wolności spod ucisku caratu dla wszystkich ludów. Dlatego Polacy skupieni w Kościele rzymskokatolickim w pierwszych miesiącach rewolucji cieszyli się, że ogólna sytuacja polityczna i religijna Polaków polepszy się, tym bardziej, że w roku 1918 wskrzeszono (na krótko) diecezję kamieniecką (zlikwidowaną okazem carskim z dnia czerwca 1866 r.: Biskupa Antoniego Fijałkowskiego zesłano wówczas do Symferopola a diecezję kamieniecką wcielono do diecezji żytomierskiej). Biskup kamieniecki, Piotr Mańkowski, musiał opuścić diecezję już w 1920 roku. Rozpoczęło się prześladowanie religijne, szczególnie Kościoła rzymskokatolickiego.

Najpierw przyszły lustracje kościołów, zażądano ksiąg inwentarzowych, mienie kościołów razem z budynkami i wyposażeniem, nawet liturgicznym, upaństwowiono, nakładano na kościoły podatki niemożliwe do zapłacenia, nakazano powołać komitety kościelne, tzw. „dwadcatki”, zatwierdzane przez władze sowieckie, których celem było paraliżowanie i utrudnianie pracy kapłana, poniżanie go w oczach parafian. Wreszcie zaczęto kościoły zamykać a księży aresztować, wytaczać im sfingowane procesy sądowe i skazywać na wieloletnie więzienie lub zsyłkę na Syberię. Do wojny 1941 roku w zasadzie zamknięto wszystkie kościoły. W wielu wypadkach zamknięcie kościoła połączone było ze zbezczeszczeniem świątyni, jak np. w Jampolu nad Dniestrem, gdzie do kościoła wpadła półdzika banda uzbrojonych komsomolców. Zaczęli oni zrywać obrazy, deptać je i niszczyć, poubierali się w ornaty i kapy, i w kościele zaczęła się zabawa a raczej orgia pijanych. Różny był los zamkniętych świątyń; w katedrze w Kamieńcu Podolskim urządzono muzeum ateizmu, w kościele w Szarogrodzie urządzono rzeźnię, w kościele w Gniewaniu zainstalowano fabrykę łożysk, kościół w Murafie przeznaczono na magazyn zboża, w kościele w Śnitkowie (podzielonym stropem na piętra) umieszczono biura, w innych kościołach, m. in. w Czeczelniku, Kopajgorodzie, Czerniowcach k. Mohylewa nad Dniestrem urządzono sale kinoteatralne i koncertowe.

Masowo aresztowano i likwidowano przeciwników politycznych, wybierając najczęściej ludzi mądrych, cieszących się szacunkiem, wierzących, Polaków. Jednych – głównie przeciwników kolektywizacji – wywożono całymi rodzinami zwłaszcza do Kazachstanu. Innych, pojedynczo lub całymi grupami w tajemniczych okolicznościach, przeważnie nocą, wybierano i rozstrzeliwano. Tak np. z jednej polskiej wsi Popowce k. Baru zabrano i zamordowano nocą ok. 260 mężczyzn. Wydano bezwzględny zakaz wszelkich praktyk religijnych. Rodziny katolickie świadome (i doświadczone), że za wiarę i polskość grożą sankcje ze śmiercią włącznie, bojąc się, by taki los nie spotkał ich dzieci, nie przekazywały im żadnych treści religijnych ani polskich. Dlatego teraz (lata osiemdziesiąte) spotyka się ludzi starych, przeważnie kobiety, wdowy, którzy mówią piękną polszczyzną, ale ich dzieci nie znają już ani polskiego języka, ani polskiej kultury. A w sowieckich szkołach nawet w okresie tzw. „przyjaźni” po 1945 roku uczono ich pogardy dla polskości i systematycznie ateizowano. Jeszcze do niedawna we Lwowie, w polskiej szkole, polskie dzieci po polsku uczono nienawiści do Polski. Wprawdzie co odważniejsze rodziny, w wielkiej tajemnicy wyjąwszy z ukrycia obraz religijny, urządzały wspólne modlitwy (przeważnie odmawiano różaniec). Tu i tam, w chaszczach opuszczonych cmentarzy katolickich urządzano wspólne modlitwy, o ile byli odważni ludzie wierzący i dość tolerancyjna miejscowa władza sowiecka, jak np. w Kamieńcu Podolskim lub Czerniowcach k. Mohylowa. Wszystko wskazywało na to, że Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie zostanie zupełnie zniszczony.

2) Dużo zmieniło się z chwilą wybuchu wojny niemiecko–radzieckiej w czerwcu 1941 roku. Uciśnione narody Związku Radzieckiego z uczuciem ulgi i nadzieją na zmianę przyjęły wiadomość o wojnie i nie stawiały większego oporu wkraczającym wojskom niemieckim, otwierającym kościoły, czym początkowo zjednały sobie ogromną sympatię ludności, która odetchnęła, ale na krótko. Stosowany przez Niemców terror i masowe rozstrzeliwania ostudziły początkowe nadzieje, przeradzając się w nienawiść do okupanta. Ale otworzone tu i tam kościoły pozostały już czynne, jak np. w Barze na Podolu czy w Murafie. Obsługiwali je w czasie okupacji niemieckiej wojskowi kapelani niemieccy i rumuńscy, m. in. zmarły niedawno (1990 r.) w Czerniowcach na Bukowinie ks. prał. Franciszek Krajewski.

Pod koniec lat pięćdziesiątych zaczęli wracać ze zsyłek księża. Próbowali oni początkowo w tajemnicy przed władzami, odprawiać nabożeństwa w domach. Punktem oparcia i autorytetem dla nich był ks. Antoni Chomicki, kapłan diecezji łucko–żytomierskiej, który na skutek interwencji wprost cudem ocalał i został wypuszczony na wolność po odsiedzeniu jednego roku i ośmiu miesięcy więzienia i łagrów Workuty. Wypuszczeni z łagrów kapłani poczęli zjawiać się na Ukrainie. M.in. o. Martynian Wojciech Darzycki, bernardyn, ks. dr Józef Kuczyński, ks. dr Bronisław Drzepecki, otrzymali od władz pozwolenie na obsługiwanie kościołów, tzw. „sprawkę”, bez prowadzenia akcji propagandowej (tzn. nie wolno było uczyć katechizmu dzieci i młodzieży, ani się nimi zajmować).

Po śmierci Stalina w roku 1953 liczono na polepszenie się sytuacji Kościoła w Związku Radzieckim, w tym i na Ukrainie. Rzeczywiście trochę zmieniło się. Ustał terror. Ale Nikita Chruszczow nadal konsekwentnie zwalczał religię. Już ludzi za wiarę nie więził, ale zamykał czynne kościoły lub je burzył. Za jego rządów wysadzono w powietrze piękny kościół ormiański w Kamieńcu Podolskim, pozostała tylko wieża, a także kościoły w Tarnopolu, w Krasnem. Zamknięto czynne kościoły w Winnicy (OO. Kapucynów), w Brahułowie, Śnitkowie i w innych miejscowościach. Ale pewne ośrodki były już zorganizowane i pozostały m. in.: Lwów, Żytomierz, Połonne, Szarogród, Murafa, Bar. W aktywizowaniu wiernych ogromną rolę odgrywało i nadal odgrywa nabożeństwo odprawiane na cmentarzach grzebalnych zw. „przewody” (jak nasze nabożeństwo z Dnia Zadusznego z dodatkami), a także zaopatrywanie chorych po domach w odległych od kościoła miejscowościach.

Sytuacja religijna znacznie poprawiła się po dojściu do władzy Leonida Breżniewa w roku 1966. Pod koniec lat sześćdziesiątych seminarium duchowne w Rydze na Łotwie zaczęło przyjmować kandydatów do kapłaństwa z Ukrainy. Na początku lat siedemdziesiątych pierwsi kapłani wyświęceni w Rydze rozpoczęli pracę, wśród nich ks. Franciszek Karasiewicz, ks. Bronisław Biernacki, ks. Władysław Zawalniuk i inni. Niektórzy przygotowywali się potajemnie „podpolnie” do kapłaństwa pod kierunkiem księży: Jana Olszańskiego, Henryka Mosinga we Lwowie, profesora i wcześniej dyrektora Instytutu Szczepionek we Lwowie, biologa.

Tak przygotowali się do kapłaństwa m.in. ks. Władysław Chałupiak, księża Leon i Piotr Mały, bracia z Baru, i o. Duklan Józef Pawluk, bernardyn. Do pomocy przyjechali na Ukrainę kapłani z Łotwy: ks. Jan Krapan, ks. Kazimierz Mączyński, ks. Jan Purwiński, księża Bernard i Ambroży Mickiewiczowie. Każdego roku księży przybywało. Wcześniej, sporadycznie, od końca lat sześćdziesiątych zaczęli coraz śmielej przyjeżdżać na Ukrainę księża z Polski, po trosze w ukryciu pomagając w pracy duszpasterskiej (w spowiedzi wiernych), przywożąc księgi liturgiczne (w związku z odnową liturgii po Soborze Watykańskim II), książeczki do nabożeństwa, a także informacje i wiadomości z życia Kościoła w Polsce i świecie. To rodziło wiarę i zapał, mimo dalej istniejących szykan i utrudnień. W tym czasie mimo wszystko Kościół na Ukrainie jawi się wspaniale, wspólnoty związane z Kościołem cechuje głęboka wiara, heroizm w jej praktykowaniu, braterstwo, przywiązanie do kapłana, ofiarność i rozmodlenie.

3) Dalsze zmiany na lepsze rozpoczynają się od momentu objęcia władzy przez Michaiła Gorbaczowa w roku 1985, zwłaszcza od czasu realizacji tzw. „głasnosti” i „pierestrojki”. Zaczęto wówczas zwracać, choć z wielkim trudem dalsze kościoły, a raczej szkielety kościelne: bez dachów, bez okien, bez drzwi, nie mówiąc o wewnętrznej pustce, braku wszelkiego, nawet podstawowego wyposażenia. Czasami oddawano kościół ze skamieniałą solą mineralną (gdy kościół był zamieniony na magazyn soli mineralnych), którą musiano młotami pneumatycznymi tłuc i likwidować, jak w przypadku kościoła w Sławucie (pomogli w tym Polacy pracujący przy budowie elektrowni atomowej w Nityszynie k. Sławuty).

Odzyskiwano kościoły z wielkim trudem. Oddanie kościołów np. w Winnicy, Czeczelniku, czy Czerniowcach k. Mohylowa nad Dniestrem poprzedziły prośby masowo wysyłane do różnych instancji włącznie z Moskwą, głodówki (Winnica), a nawet kilkumiesięczne okupacje świątyń (Czerniowce, Czeczelnik). Ostatnio władze udzielają pozwoleń na budowę nowych kościołów i kaplic, a nawet czynnie pomagają w budowie. Bywają wypadki, że władze miejscowe same budują kościół czy cerkiew dla mieszkańców. Pod kierunkiem kapłanów wierni z zapałem przystępują do budowy świątyń, mimo ogromnych trudności materialnych. Najwięcej pracują kobiety.

Teraz przyjeżdżają do Polski już nie tylko księża, ale całe grupy wiernych, organizowane wedle różnego klucza, ale zawsze z parafii. Dzięki pomocy Polskiego Generalnego Konsulatu (teraz Polskiej Ambasady) w Kijowie, przyjeżdża do Polski młodzież na studia, dzieci i młodzież na letnie kolonie. Na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II w Rzeszowie w 1991 roku z diecezji kamienieckiej przyjechał do Przemyśla cały pociąg wiernych. Wracają z Polski ubogaceni duchowo, ze świadomością, że nie są osamotnieni w wierze.

Mianowanie przez Stolicę Apostolską biskupów dla Ukrainy w 1991 roku stanowi nową erę w dziejach Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. I jeżeli ten Kościół doczeka się wydatnej pomocy materialnej i personalnej (tej drugiej z Polski), to po latach intensywnej pracy, szczególnie katechetycznej, będzie w stanie ukazać swe piękno i blask.

W przetrwaniu wiary, jej aktywizacji i odrodzeniu zwłaszcza na Podolu, obok innych wybitną rolę odegrali ks. inf. Antoni Chomicki i o. Martynian Wojciech Darzycki, bernardyn.

Ks. inf. Antoni Chomicki, kapłan diecezji łucko–żytomierskiej, człowiek wielkiej mądrości, miał ogromny autorytet u kapłanów, wiernych a nawet u władz sowieckich. Z polecenia ks. prymasa kard. Wyszyńskiego przewodził Kościołowi na Ukrainie. Nazywany był „patriarchą Ukrainy”. O ile ks. A. Chomicki to autorytet i władza – tyle – o. Martynian Wojciech Darzycki to kultura, delikatność i dobroć. Słusznie nazywany był „mamą” w kręgach bliskich sobie osób.

O. Darzyckiego postrzegamy jako misjonarza znacznej części Ukrainy; „wskrzesiciela” bernardynów po latach nieistnienia na terenach na wschód od dawnej linii granicznej na Zbruczu; obrońcę i krzewiciela polskiej kultury na ziemiach dawniej do Polski należących, wśród ludzi świadomych swego polskiego rodowodu.

O. Martynian Wojciech Darzycki jawi się jako wielki Polak, kapłan i bernardyn na tle zmagań o sprawę Bożą i ludzką na „nieludzkiej ziemi” Sowietów. Do wielkości szedł przez pracę, prześladowania, więzienia i łagry, upokorzenia i cierpienia i częste niezrozumienie nawet przez swoich, którym służył. Przez poniżenie – do chwały.

o. Leopold Soszka OFM

w: Leon Karłowicz, „Ciernista droga, Życie i działalność o. Martyniana Darzyckiego OFM na Ukrainie, więźnia Kołymy", Kraków 1997, s. 131–138

Dobra myśl
Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć oblicze własnego życia. (św. Jan Paweł II)
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Upload/Download
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

27/06/2014 19:26
W dniu dzisiejszym maturzyści odebrali świadectwa dojrzałości, a dzieci i młodzież rozpoczęła upragniony czas wakacji. Życzymy Wam zasłużonego odpoczynku i miłych wakacji! Smile

19/06/2014 11:27
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki - Chrystus zapewnia nas, że sam siebie nam ofiaruje, abyśmy mieli życie dzięki Niemu Smile

15/06/2014 10:03
Bóg zapłać za wspólną modlitwę podczas nocy czuwania w intencji powołań. Z darem modlitwy x. Robert Smile

30/05/2014 09:19
Dziewięć dni przed zesłaniem, prośmy Ducha Bożego, o Jego dary, moc i światło na każdy dzień! Smile

16/05/2014 10:48
Trwa Tydzień Modlitw Powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego (11-17.05.2014). Prosimy Was o dar modlitwy za nas - powołanych i za młodych stających przed wyborem drogi życiowej. Wink