Portal Duszpasterstwa Powołań OO. Bernardynów
Licznik
Do dni skupienia

w klasztorze w Leżajsku
Ankieta
Jakie odkrywasz (bądź już realizujesz) swoje życiowe powołanie?

W małżeństwie/rodzinie

W życiu zakonnym

w życiu zakonnym i kapłańskim

w życiu kapłańskim

W stanie wolnym

Jeszcze nie wiem

11. Na przykładzie Miastkówki

Z życia i działalności o. Martyniana Darzyckiego na Ukrainie

Aby obraz współczesnego życia i pracy OO. Bernardynów na Ukrainie był bardziej wszechstronny, nie od rzeczy będzie przyjrzeć się bliżej jednemu z kościołów bernardyńskich w tym kraju i Ojcom w nim pracującym. Za przykład niech nadal służy Miastkówka, która przez ponad 30 lat była najpierw jedynym miejscem pracy księdza bernardyna, potem stała się centralnym punktem powiększających się z każdym rokiem szeregów zakonnych, które tam, w Miastkówce, znajdowały oparcie duchowe, radę, pomoc, a przede wszystkim stamtąd zaczynała się ich droga do przywdziania bernardyńskich habitów. Tamci więc Ojcowie, atmosfera tam panująca oraz charakter i efekty pracy z tamtejszą wspólnotą parafialną niech będą wykładnikiem całości prac duszpasterskich OO. Bernardynów na Ukrainie. Bo na pewno podobnie jak w Miastkówce, przebiega codzienne życie i działalność ojców bernardynów w pozostałych parafiach i świątyniach kraju między Dnieprem a Dniestrem.

W Miastkówce dane mi było spędzić kilka niezapomnianych dni w ubiegłym i bieżącym roku (1994, 1995). Opierając się na poczynionych tam spostrzeżeniach śmiem twierdzić, że trzej tamtejsi duchowni – o. Tadeusz Łuczak, o. Reginald Małecki i ich przełożony – o. Martynian Darzycki, mogą uchodzić za wzór księży i duszpasterzy katolickiej społeczności Ukrainy. Ksiądz Darzycki, otoczony wieloletnią legendą, jak już uprzednio wielokrotnie podkreślono, znany i szanowany w całej tej części kraju, jest niekwestionowanym autorytetem religijnym i moralnym. Bez przesady można określić go mianem wzoru kapłana, Polaka i człowieka. Gdziekolwiek się pojechało, na wspomnienie o. Martyniana uśmiechem rozjaśniały się oblicza, padały nieodłączne pytania o zdrowie, samopoczucie „naszego Ojca”, a czasem po prostu „naszej mamy”. On sam też ze szczerą miłością i entuzjazmem mówi o swoich obecnych i byłych parafianach od Odessy po Żytomierz i od Kijowa po Bar, jako o niezwykłych, pełnych głębokiej wiary i poczucia godności własnej ludziach. Wszędzie był, zna wszystkich i wszystkich darzy prawdziwym ojcowskim uczuciem.

Cechą wspólną wszystkich Ojców w Miastkówce jest m. in. wielka pokora. Nikt tu w żadnej sytuacji nie podkreśla jakiejkolwiek swojej ważności. Wszyscy są zwyczajni, uczynni, skromni. I pracowici. Do każdego odnoszą się z jednakową dobrocią i szczerością, uśmiechem i uprzejmością, gotowi do spełnienia każdej prośby, czy nawet delikatnego życzenia. Nie dostrzega się, aby dzielili ludzi na bardziej lub mniej ważnych, wykształconych i prostych, reprezentantów urzędów i nic nie znaczących. A taka postawa szczególnie mocno rzuca się w oczy każdemu, kto uważnie obserwuje nasze dzisiejsze społeczeństwo, w którym jakże mocno uwidacznia się inny zupełnie sposób odnoszenia się w stosunku do tych, od których więcej może zależeć, przez których da się coś ważnego załatwić, a tymi, którzy są może i wspaniałymi ludźmi, ale bez wpływów w kołach zarządzających, bez ważnych funkcji, a więc i żadnych nadziei na wymianę, zwłaszcza materialne korzyści, nie można z nimi wiązać. Takich darzy się zdawkowym uśmiechem, gestem i słowem. Smutna pozostałość po niedawnych latach.

Nie da się dostrzec niczego podobnego u poznanych na Ukrainie księży–zakonników. Proste kobieciny, które najprawdopodobniej nie ukończyły żadnej szkoły, traktowane są identycznie, jak przedstawiciele miejscowych urzędów. Z młodymi chłopcami–aspirantami, kandydatami do stanu duchownego, rozmawiają Ojcowie w Miastkówce bynajmniej nie z mniejszą dozą zainteresowania niż z nami, gośćmi z dalekiej Polski, ludźmi w podeszłym wieku i o bogatszym doświadczeniu życiowym. Wystawia to Czcigodnym Ojcom bardzo dobre świadectwo.

Obserwowałem o. Tadeusza Łuczaka, jak pełniąc funkcję magistra postulatu odbywa ze swymi podopiecznymi modlitwy poranne i wieczorne, jak zapoznaje ich z kościołem, ołtarzem, ministranturą itp., jak odpowiada na pytania, instruuje, wyjaśnia. Czułem wtedy, że to rozmawia przyjaciel z przyjaciółmi, tylko więcej wiedzący, bardziej doświadczony i pragnący przekazywać stosowną wiedzę potrzebującym. Nie widziało się w tym podkreślania swej wyższości funkcyjnej czy intelektualnej, nie było pozy, udawania. Wszystko było zwyczajne, naturalne i szczere, a taka postawa na pewno udzieli się owym młodym – przyszłym Ojcom i Braciom zakonnym. Ale gdy zachodziła uzasadniona potrzeba, umiał o. Tadeusz po ojcowsku skarcić i przywołać winnych do porządku, nie tracąc dla nich serca.

Także o. Martynian traktuje swych młodych współpracowników nie jak groźny przełożony, lecz również jak przyjaciel, jedynie nieco starszy i zobowiązany do służenia radą i pomocą w rozwiązywaniu trudniejszych kwestii. A dobry, przyjacielski uśmiech nie znika z jego oblicza ani na chwilę, nawet w czasie rozmowy na poważne tematy.

Budująca jest pobożność Ojców. Z uznaniem spoglądałem na najmłodszego z nich, o. Reginalda Małeckiego, który dopiero od kilkunastu miesięcy pracuje na Ukrainie, również od kilkunastu dopiero miesięcy jest księdzem. Wchodzi wieczorem do kościoła, klęka w ławie na uboczu i zatapia się w długiej rozmowie ze Stwórcą, pochyliwszy głowę na pulpit kościelnej ławy. Stwarza wrażenie, jakby wyłączył się całkowicie z bieżącego i otaczającego go życia, a przeniósł się całą duszą i umysłem gdzieś na niebiańskie wyżyny, w pokorze oddając cześć Najwyższemu. Na takich chyba liczyła Matka Boska Fatimska, mówiąc o przyszłości krajów leżących na wschód od naszej granicy. Bo tacy przede wszystkim potrzebni są tamtejszej społeczności. Mają wszakże wielkie zadanie do spełnienia – odbudować przez tyle dziesiątków lat zwalczany i poniewierany Kościół na wschodzie Europy. Trudne to i odpowiedzialne obowiązki i tylko tacy, jak wymienieni na tych kartach duszpasterze będą w stanie im podołać.

Wiele mówi się dziś na temat ekumenizmu. Wydaje się, że tam, na Ukrainie, gdzie żyją obok siebie katolicy i prawosławni, Polacy i Ukraińcy, idea ekumenizmu realizuje się w sposób najbardziej naturalny, a jego efekty są już bardzo widoczne. Można tak mówić na przykładzie Miastkówki, Szarogrodu czy Czeczelnika, a skoro tam, to wolno przypuszczać, że i gdzie indziej dzieje się podobnie. Parę dni pobytu w tych miejscowościach pozwoliło przekonać się, że powstają tam prawdziwe mosty między różnymi narodowościami i między bliskimi sobie obrządkami religijnymi. Zgoda i współpraca duchowieństwa obu Kościołów mogą służyć jako wzór do naśladowania.

Zaprosił nas o. Tadeusz Łuczak na uroczystość zorganizowaną przez władze świeckie i prawosławnych duchownych Miastkówki – uroczystość ku uczczeniu poległych w czasie ostatniej wojny tamtejszych mieszkańców. W ładnie położonym miejscu, dominującym nad całą osadą, znajduje się rodzaj mauzoleum. Na płytach uformowanych w kształcie nagrobków, ustawionych w dwu rzędach przed wysokim obeliskiem, wyryto 836 nazwisk, tyle bowiem ofiar z tej miejscowości i najbliższej okolicy pochłonęła okrutna druga wojna światowa. Za ich więc dusze odbywały się modły żałobne, jak również z okazji przypadającej w tym dniu rocznicy wycofania się z tamtych terenów armii hitlerowskiej. Zgromadziła się znaczna rzesza ludzi w różnym wieku i w odświętnych strojach, przybyła orkiestra, kombatanci oraz młodzi chłopcy – poborowi. Jutrzejsi rekruci. Odchodzili do wojska i tam było ich oficjalne pożegnanie.

Na obszernym podium najpierw wysłuchano przemówień przedstawicieli władz, potem nastąpiły modlitwy. Batiuszka z asystą i chórem śpiewali odpowiednie pieśni religijne. Potem nasi Ojcowie ze swymi chórzystkami zaintonowali „Anioł Pański”. I znowu prawosławni. I jeszcze raz nasi. A po zakończeniu nabożeństwa i zawieszeniu na szyjach poborowych medalików i błogosławieństwie, dużą gromadą, w przyjaznej atmosferze, młodzi Ojcowie z Miastkówki, o. Czesław Domański z Chęcin – towarzysz mojej podróży – i dwaj duchowni prawosławni wracali razem do domów. Ponieważ jednak o. Martynian ze względu na zły stan zdrowia nie mógł wziąć udziału w uroczystości, obaj dostojnicy cerkiewni – batiuszka Włodzimierz i batiuszka Mikołaj poszli odwiedzić chorego. Towarzyszyła im jedna z ukraińskich śpiewaczek. I znowu przyjazne rozmowy, śpiewy, dzielenie się wrażeniami z odbytego dopiero co święta oraz snucie planów na najbliższą przyszłość.

Wspomina o. Martynian, że podczas tegorocznej (1994 r.) procesji Bożego Ciała jeden z ołtarzy (trzeci) został ustawiony przed cerkwią, skąd do czwartego ołtarza monstrancję z Przenajświętszym Sakramentem niósł batiuszka o. Włodzimierz, a towarzyszyła mu uczestnicząca w procesji znaczna grupa prawosławnych. Czuli się zadowoleni i usatysfakcjonowani, że mogą brać udział w tak pięknym święcie. Budujące to zdarzenie i stanowi chyba dobry prognostyk na przyszłość. A jest to jednocześnie efekt osiągnięty dzięki dobrej woli i konsekwentnej pracy, a także szczerej głębokiej potrzebie służenia Najwyższemu w zgodzie i w braterskiej jedności.

Powiedziano już, iż dokonania i wyniki prac o. Martyniana zostały wysoko ocenione zarówno przez władze duchowne jak i świeckie. Odznaczenia państwowe (10.10.1990 r. o. Martynian otrzymał odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej” przyznaną przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, a 8. 01. 1992 r. Prezydent Lech Wałęsa odznaczył Ojca Komandorią Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej), cytowane „Posłanie” Kapituły Prowincji są tego wyraźnym dowodem.

W sierpniu 1993 roku o. Martynian Darzycki obchodził jubileusz 50–lecia pracy kapłańskiej. Uroczystość ta zgromadziła w Miastkówce wielkie rzesze wiernych, kolegów i przyjaciół Jubilata, przedstawicieli władz kościelnych i państwowych. Składano na ręce Ojca wyrazy uznania tak w słowach, jak i w postaci dyplomów, stosownych pism itd. Dostojny Jubilat otrzymał serdeczne życzenia i wyrazy uznania od Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. „W dniu Twego Złotego Jubileuszu pracy kapłańskiej – głosiło pismo – która przypadła głównie na lata okupacji hitlerowskiej i antyreligijnej władzy radzieckiej, a którą przeżyłeś na Ukrainie, i dogłębnych (jak sam nazywasz) studiach prawa sowieckiego w kopalniach na Kołymie, przyjm najserdeczniejsze życzenia wszelkich łask Bożych, Zdrowia, powodzenia w pracy duszpasterskiej”.

Od Komitetu Wykonawczego Wiejskiej Rady w Miastkówce otrzymał Jubilat pismo, w którym m. in. czytamy: „... Komitet Wykonawczy Gorodkowskiej Rady Deputatów Ludowych szczerze wita Was w Dniu Jubileuszu. Życzymy Ojcu dobrego zdrowia, sukcesów we wszystkich Waszych Dobrych Sprawach...”. Zaś przedstawiciel Prezydenta Ukrainy S. Szyndryk, pisał w swym posłaniu: „... Chociaż na Wasz los złożyło się wiele doświadczeń, pozostaliście wierny swemu życiowemu credo... Wasze serce zawsze było ukierunkowane na ludzi, wypromieniowywało miłość i wiarę, rozgrzewało dusze, rozsiewało nadzieję. Wyrażamy Wam szczere podziękowanie za osiągnięcia na niwie duchowej...”. Gorące i z serca płynące wierszowane życzenia nadesłało Ojcu Darzyckiemu Towarzystwo Dobroczynności „Polski Dom” w Winnicy.

Tego rodzaju pism, listów gratulacyjnych i życzeń otrzymał Czcigodny Jubilat wiele. Stanowią one dowód, że szczerą, zgodną z zasadami Ewangelii pracą i takąż codzienną praktyką osobistą można trafić do wszystkich serc ludzkich bez względu na narodowość, przekonania czy miejsce pobytu.

Z okazji Jubileuszu przebywał też o. Martynian przez pewien czas w Polsce i w swych rodzinnych stronach odprawiał Mszę św., dziękując za otrzymane w ciągu minionego półwiecza Łaski Boże. Wszędzie witany był i przyjmowany z wielką serdecznością.

Dowodem wysokiej oceny zasług położonych dla Kościoła i Prowincji Zakonnej były otrzymane przez o. Martyniana dalsze nominacje: otrzymał w ostatnich latach godność Prałata oraz 1 maja 1991 roku drugą wysoką godność Wikariusza Generalnego diecezji kamieniecko–podolskiej. Jest to wyróżnienie bardzo zaszczytne, choć nakłada zarazem nowe obowiązki z owej nominacji wypływające. „Będę starał się wszystko to, czego ode mnie się wymaga, spełniać ku chwale Boga i na pożytek ludzi w miarę moich sił i możliwości” – mówi spokojnym, cichym głosem Ojciec. Nie ma wątpliwości, że i to przyrzeczenie wypełni z całą sumiennością.

Można by owe wspomnienia i rozważania zakończyć fragmentem strofy nadesłanej Ojcu z okazji jubileuszu przez „Polski Dom”, która w wolnym tłumaczeniu brzmi: „Oby do stu lat służył Ojciec Kościołowi, Wierze i Chrystusowi...”.

w: Leon Karłowicz, „Ciernista droga, Życie i działalność o. Martyniana Darzyckiego OFM na Ukrainie, więźnia Kołymy", Kraków 1997, s. 125–130

Dobra myśl
Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć oblicze własnego życia. (św. Jan Paweł II)
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Upload/Download
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

27/06/2014 19:26
W dniu dzisiejszym maturzyści odebrali świadectwa dojrzałości, a dzieci i młodzież rozpoczęła upragniony czas wakacji. Życzymy Wam zasłużonego odpoczynku i miłych wakacji! Smile

19/06/2014 11:27
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki - Chrystus zapewnia nas, że sam siebie nam ofiaruje, abyśmy mieli życie dzięki Niemu Smile

15/06/2014 10:03
Bóg zapłać za wspólną modlitwę podczas nocy czuwania w intencji powołań. Z darem modlitwy x. Robert Smile

30/05/2014 09:19
Dziewięć dni przed zesłaniem, prośmy Ducha Bożego, o Jego dary, moc i światło na każdy dzień! Smile

16/05/2014 10:48
Trwa Tydzień Modlitw Powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego (11-17.05.2014). Prosimy Was o dar modlitwy za nas - powołanych i za młodych stających przed wyborem drogi życiowej. Wink