Portal Duszpasterstwa Powołań OO. Bernardynów
Licznik
Do dni skupienia

w klasztorze w Leżajsku
Ankieta
Jakie odkrywasz (bądź już realizujesz) swoje życiowe powołanie?

W małżeństwie/rodzinie

W życiu zakonnym

w życiu zakonnym i kapłańskim

w życiu kapłańskim

W stanie wolnym

Jeszcze nie wiem

07. Na probostwie w Miastkówce
Z życia i działalności o. Martyniana Darzyckiego na Ukrainie

Niewesołe jednak były pierwsze miesiące i lata pobytu o. Martyniana (Wojciecha) “na wolności” i początki jego prac duszpasterskich na nowych placówkach. Niewesołe zwłaszcza dla duchownego o tak wrażliwym na ludzkie potrzeby sercu, o postawie zawsze nastawionej na działanie, na coraz to nowe inicjatywy, na pracę twórczą, potrzebną społeczeństwu. Mógł dokonać wiele dobrego jako proboszcz postawiony na konkretnej placówce i obdarzony samodzielnością działania i administrowania parafią. Tymczasem przez kilka miesięcy na nic takiego się nie zanosiło. Dopiero 1 listopada 1953 roku otrzymał zezwolenie na administrowanie parafią w Murafie, obecnej diecezji kamienieckiej. Oprócz Murafy obsługiwał o. Martynian także kilka innych kościołów, nieraz bardzo odległych od Murafy, np. w Szarogrodzie, Czerniowcach, Miastkówce, Mołczanach, Braiłowie, Krasnem (“Vita Provinciae” nr 3 - 4 1994 r. str. 13).

Zaczęły się teraz nowe kłopoty, których źródłem było poważne traktowanie przez księdza swej pracy, co wcale nie leżało w intencjach władz komunistycznych. Ale o. Martynian z właściwą sobie pokorą i spokojem znosił i te doświadczenia, wierząc ciągle w nadejście lepszych dni. 21 maja 1957 roku, a więc po niespełna czterech latach pracy, zostaje o. Martynian usunięty z dotychczasowej parafii (“Vita Provinciae” j.w.) i skierowany do wspomnianej na początku Miastkówki. Wcześniej był też krótko w Barze, lecz Miastkówka stała się ostateczną, jak się okazało, przystanią życiową Ojca. Tu znalazł wreszcie i szerokie pole do działania, i życzliwość oraz wdzięczne serca wiernych, zarówno Polaków jak i Ukraińców, w równym niemal stopniu katolików co i prawosławnych. A miał obsługiwać nie jedną tylko Miastkówkę, lecz również kościoły w Kopijówce, Czeczelniku oraz ponad 100 miejscowości w ośmiu “rajonach” (powiatach) tej części Ukrainy. Dodatkowym obciążeniem był fakt, że każda posługa kapłańska w każdej miejscowości i parafii poza Miastkówką wymagała osobnego zezwolenia władz. Stało się to w przyszłości przyczyną mnóstwa kłopotów i nieustannych konfliktów z sowieckimi urzędnikami, o czym będzie mowa później.

W intencji władz nowa parafia w Miastkówce miała być miejscem, które pogrąży i pokona gorliwego kapłana-zakonnika. Kościół był prawie w ruinie. Odbudować go w ówczesnych warunkach było prawie niemożliwością. Ludność zastraszona. Funkcjonariusze państwowi i administracyjni uchodzili za wyjątkowo lojalnych wobec zwierzchności i bezkompromisowych w stosunku do rządzonych. Te i inne czynniki, wysoce niesprzyjające, miały w opinii władz po krótkim czasie zrujnować fizycznie i psychicznie nowego proboszcza. Okazało się, że się przeliczono. Bóg zrządził inaczej.

Jak już wspomniano, teren działania o. Darzyckiego był niezwykle rozległy. Obejmował wsie i miasteczka w promieniu ponad 100 kilometrów. Samotny kapłan nie miał chwili odpoczynku. Ciągle znajdował się w podróży, jeździł od parafii do parafii, od wsi do wsi, odprawiał nabożeństwa, spowiadał, udzielał sakramentów św., odbudowywał i odnawiał kościoły, kaplice, organizował życie wspólnotowe. Wędrował dziesiątki kilometrów, nieraz nawet pieszo lub na lichej furmance, wyjeżdżał w drogę po południu, by nazajutrz około godziny 10.00 odprawić w określonym mieście lub wsi Mszę św. i znowu ruszać dalej, często, jak wspominają obecni parafianie, o kubku mleka i kromce suchego chleba. Ale lgnęli do niego wierni, z utęsknieniem oczekiwali każdorazowego przybycia, przychodzili mu odważnie z pomocą, gdy zachodziła taka potrzeba. Otaczali swego kapłana głębokim szacunkiem, miłością i zaufaniem. Ten stosunek do proboszcza nie zmienił się ani trochę do dnia dzisiejszego. Dopiero w miarę przybywania na tamte tereny nowych, młodych kapłanów, diecezjalnych i zakonnych, tak z Polski, jak i wyrosłych spośród miejscowej ludności, usamodzielniały się coraz to nowe parafie, ubywało stopniowo wyczerpujących obowiązków i wtedy dopiero o. Martynian (Wojciech) Darzycki mógł nieco odetchnąć, więcej czasu poświęcić swoim najbliższym podopiecznym, zająć się energiczniej miejscową świątynią i otoczeniem. Lecz i tak nigdy się nie oszczędzał i nie skąpił wysiłku dla dobra potrzebujących i powierzonych swej opiece wiernych. Widocznie inny być nie potrafi.

w: Leon Karłowicz, „Ciernista droga. Życie i działalność o. Martyniana Darzyckiego OFM na Ukrainie, więźnia Kołymy”, Kraków 1997, s. 61-64

Dobra myśl
Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć oblicze własnego życia. (św. Jan Paweł II)
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Upload/Download
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

27/06/2014 19:26
W dniu dzisiejszym maturzyści odebrali świadectwa dojrzałości, a dzieci i młodzież rozpoczęła upragniony czas wakacji. Życzymy Wam zasłużonego odpoczynku i miłych wakacji! Smile

19/06/2014 11:27
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki - Chrystus zapewnia nas, że sam siebie nam ofiaruje, abyśmy mieli życie dzięki Niemu Smile

15/06/2014 10:03
Bóg zapłać za wspólną modlitwę podczas nocy czuwania w intencji powołań. Z darem modlitwy x. Robert Smile

30/05/2014 09:19
Dziewięć dni przed zesłaniem, prośmy Ducha Bożego, o Jego dary, moc i światło na każdy dzień! Smile

16/05/2014 10:48
Trwa Tydzień Modlitw Powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego (11-17.05.2014). Prosimy Was o dar modlitwy za nas - powołanych i za młodych stających przed wyborem drogi życiowej. Wink